Żeby ułatwić nam potencjalną współpracę, przygotowałem kilka pytań wraz z odpowiedziami, które mogą Cię zainteresować: 


Po co komu copywriter?

Jeśli dobrze kojarzę, jeszcze kilka lat temu tej profesji nie było w żadnych zestawieniach typu „zawody przyszłości”. Dziś, głównie przez zasady algorytmu Google, który polubił unikatowe treści, popyt na teksty jest spory, a copywriting staje się coraz bardziej popularnym zajęciem. Copywriter pisze. Pisze i wymyśla. Pisze praktycznie wszystko, co popadnie: artykuły, scenariusze, ulotki, książki, blogi, posty, opisy kategorii, teksty zapleczowe. Wymyśla hasła, nazwy, krzyżówki, rebusy. 


Tekst i co dalej?

Znaleźć człowieka do napisania tekstu nie jest dziś dużym wyzwaniem. Piszą wszyscy: poloniści, filolodzy, marketingowcy, studenci, doktoranci, licealiści, matki na macierzyńskim, niedoszli literaci i byli coachowie, przez co jakość pracy może być bardzo różna. Ktoś z wolnym piórem zawsze się jednak znajdzie. Szukając copywritera dobrze jest mieć pomysł na to, po co Ci ten tekst. Jaki będziesz mieć z niego pożytek? Gdzie chcesz go zamieścić? Kto go opublikuje lub wydrukuje? Kto ma go przeczytać? Pomysł na przeznaczenie tekstu jest dla mnie nie mniej istotny niż sama treść.  


Co jest dla mnie ważne we współpracy z Klientem?

Ustalenie konkretów: terminów, formy rozliczeń, sposobu narracji, grupy docelowej tekstu i jego pomysłów na publikację. Każda informacja, która zminimalizuje ryzyko poprawek jest w cenie.   


Ile to może kosztować? 

Poszukiwania copywritera mają niewiele wspólnego z byciem gentlemanem. Temat pieniędzy jest nieuchronny, a stawki na rynku baaaardzo zróżnicowane. Odkrywając część kart, mogę pokazać, jak to wygląda u mnie (kwota za 1000 znaków ze spacjami, od teraz: zzs): 

Teksty na blogi różnej maści: ok. 47 zł;
Teksty zapleczowe SEO: ok. 27 zł;
Teksty specjalistyczne, wymagające zaawansowanego researchu: +57 zł;
Scenariusze, książeczki dla dzieci, krzyżówki, hasła: wycena indywidualna. 

Powyższe kwoty mają charakter orientacyjny i mogą się różnić w zależności od stopnia skomplikowania zlecenia. Teksty zamawiane w taryfie „cito” lub opatrzone dodatkową korektą polonisty będą kosztować nieco więcej. O stawkach rozmawiam z każdym Klientem indywidualnie.


Panie kochany, przecież to tylko pisanie, można taniej? 

Wszytko można. Powyższa stawka nie bierze się jednak znikąd. To efekt bycia na swoim i wywiązywania się ze wszystkich obowiązków fiskalnych przedsiębiorcy. O rabatach możemy porozmawiać przy zamawianiu większej partii tekstów lub regularnej współpracy.


A jeśli mi się nie spodoba?  

W ustalonej za zlecenie cenie jest jedna korekta wskazanych przez Klienta fragmentów/informacji. W związku z tym, że efekty pisania mogą być widziane bardzo subiektywnie, kolejne poprawki będą już płatne. Tak przynajmniej jest w teorii, bo w praktyce jeszcze chyba nie zdarzyło mi się, by Klient płacił za kolejne korekty. Po prostu ich nie ma. 


Co z prawami autorskimi? 

W tej kwestii jestem elastyczny jak pojęcie prawdy dla reporterów Wiadomości TVP. Możemy podpisać Twoją umowę, możemy skorzystać z mojego wzorca, możemy też pracować bez żadnych umów. Pod niektórymi tekstami mogę podpisywać się osobiście, pod innymi mogą widnieć nazwiska Twoich pracowników. Jestem przekonany, że w tej kwestii się dogadamy. 


Do you speak English? 

Of kors! Piszę także w języku angielskim. Moja angielszczyzna swoje najlepsze lata ma już za sobą, więc przed podjęciem konkretnego zlecenia musimy sobie dokładnie omówić temat i stopień zaawansowania. Jeśli uznam, że poprzeczka oczekiwań wisi zbyt wysoko, to dam Ci namiar na kogoś, kto sobie z tym tematem poradzi. You’re welcome.


Będzie fakturka? 

Będzie. Mam zarejestrowaną działalność, wystawiam faktury.  


Jeśli nadal masz do mnie jakąś sprawę, która wymaga konsultacji, pisz lub dzwoń śmiało. Zastaniesz mnie tutaj: kontakt@saintcontent.pl oraz 696 711 861.